Skip to main content
search


© The Gospo’s

Blog

Marzycielska poczta z podróży. Bo marzenia są od tego…

By 22 września, 20154 komentarze
Marzycielska poczta z podróży. Bo marzenia są od tego…

Stoję przed tym wielkim regałem od godziny i nie mogę się zdecydować. Bo i ta jest fajna i ta! O, a ta jaka jest piękna! I ta też. I tamta! Tą biorę na pewno. Ta nie, ta też nie, ale ta obowiązkowo tak. Jedna z widoczkiem, jedna z kangurem, jedna trochę tajemnicza. No dobra, tą też wezmę!

Kupiłam kilka, a teraz siedzę przy stole z długopisem w ręku i zastanawiam się, co napisać. Bo pocztówki, podobnie jak listy, są dla mnie bardzo magiczne, szczególnie jeśli spełniają czyjeś marzenia…

Marzycielka poczta powstała dobrych pięć lat temu, żeby dać trochę radości chorym dzieciakom. Założenie jest bajecznie proste – wysyłasz list lub kartkę do jednej z tych uroczych pociech, żeby dać jej siłę do walki z chorobą i sprawić, żeby chociaż przez chwilę na tej małej buźce pojawił się uśmiech. Na portalu Marzycielska Poczta znajduj się cała lista dzieciaków, które uwielbiają odbierać tradycyjną pocztę i każdego dnia wypatrują listonosza.

Wszyscy my, blogerzy zgromadzeni w takiej fajnej społeczności Polskie Blogi Podróżnicze, postanowiliśmy powysyłać trochę pocztówek z całego świata i spełnić to jedno małe marzenie każdego z dzieciaków. Wszyscy postanowiliśmy też o tym napisać. Czemu? Żebyście również przyłączyli się do akcji, bo w końcu marzenia są od tego żeby je spełniać…

Dobra. Zabieram się za wypisywanie. Tylko, jak zacząć…

Wyślesz pocztówkę czy list?

4 komentarze

  • KKD pisze:

    A i zeby nie wyszlo tak bezosobowo to na imie mam Kaska 🙂

  • KKD pisze:

    Czesc Julia! Boze jak ja sie ciesze, ze Cie poznalam!!! W sumie moge powiedziec, ze Cie znam, poniewaz codziennie odkrywasz przede mna kawalek siebie. Na poczatku bardzo, bardzo, ale to bardzo chcialam Ci podziekowac, ze jestes!!! Dziekuje, ze udowodnilas mi, ze jak sie chce to SIE DA. Dziekuje rowniez, ze dzielisz sie swoim zyciem ze mna i codziennie dajesz nadzieje. Znalazlam Twojego bloga niedawno i jeszcze nie skonczylam go czytac (jestem na 40 stronie). Ujme to tak: dawkuje sobie Twoja historie malymi lyzeczkami, bo nie chce zeby sie skonczyla. W sumie nie powinnam sie przyznawac, ale glownie czytam Twoje wpisy w pracy. Pracuje w Anglii, w szkole. Wiec jak nauczyciele i studenci maja half-term (a zdarza sie to dosc czesto) ja zasiadam w swoich malych czterech scianach i czytam o wielkim zyciu w wielkim swiecie. Musze przyznac, ze zawsze mam ciarki a oczy robia sie wilgotne i nieraz koczy sie placzem. Mysle wtedy: co ja tu robie? Przeciez niecierpie tego kraju. Nie zrozum mnie zle, jestem bardzo wdzieczna Anglii za mozliwosci jakie mi dala, ale nie umie sie w niej zakochac jak Ty w Australii. Nienawidze tutejszej pogody, natury, warzyw i owocow. Nienawidze faktu, ze nie ma tu niczego egzotycznego i wszystko wydaje mi sie sztuczne. A jakims cudem przezylam tu 10 lat. Dlaczego? Bo nie mam takiej odwagi jak Ty, zeby znowu zaczac od nowa. Bo nie mam na tyle odlozonej kasy, zeby moc podjac ryzyko. Bo mam 3 koty i za cholere nie moglabym ich nigdzie oddac (hmm podroz dookola swiata z trzema kotami – tego jeszcze nie grali). Na moje wszystkie: a moze by tak… odpowiadam sobie: ALE JAK? Bardziej jednak boje sie, ze zycie jest za krotkie i ze bede zalowac, ze nic nie zmienilam, a tylko gdybalam. A Ty jeszcze bardziej utwierdzasz mnie w tym przekonaniu i motywujesz. Dlatego wiem, ze w koncu zmienie swoje zycie. Pomysle co tygryski lubia najbardziej i zaczne to robic. I Ty Julio bedziesz osoba, ktora sie do tego przyczynila!!! Bardzo chcialabym Cie kiedys poznac w realu i koniecznie napic sie zimnego piwka z Toba. Jezeli kiedykolwiek bedziesz wybierala sie do Anglii, to zapraszam do West Yorkshire – zrobimy barbie 🙂 Pozdrawiam Ciebie i Sama goraco z zimnej, szarej i deszczowej Anglii. I w kontakcie 🙂

    PS Ty i Sam to w ogole jakas bajka kosmos!!! Az mi szczeka opadla, ze takie rzeczy to nie tylko w filmach. Duzo szczescia Wam zycze.

  • Aga Sil pisze:

    Hej Julia, dzieki za ten post. nie wiedzialam o istnieniu Marzycielskiej Poczty.taki prosty a jak wspanialy sposob ”pomocy” dzieciakom… jutro zabieram sie za wysylanie kartek z Korfu.pozdrowienia

Leave a Reply