Skip to main content
search


© The Gospo’s

? Książki o Australii, które warto przeczytać

WYNIKI KONKURSU NA KOŃCU WPISU.

Szukacie interesujących książek o Australii? Zacznijcie od tych pięciu pozycji – jest tu coś dla początkujących oraz coś dla starych, australijskich  wyjadaczy. Sa ksiązki Wszystkie książki są w języku polskim.

„Julia jest w Australii”

„Julia jest w Australii” to książka, którą chciałabym przeczytać zarówno przed przeprowadzką do Australii, jak i przed przyjazdem tu na wakacje. Jestem jej autorką. W książce starałam się odpowiedzieć na te wszystkie pytania, na które kiedyś szukałam odpowiedzi i, dzieląc się swoimi doświadczeniami, pomóc tym, którzy planują wyprawy w te strony. W znajdziecie w niej też mnóstwo ciekawostek o Australii.

Książka podzielona jest na trzy części. W jednej opowiadam o australijskiej codzienności, o trudnościach i urokach życia. W drugiej – o podróżowaniu i o tym, jak spędzić wakacje w Australii. Trzecia część, to część praktyczna, z konkretnymi, przewodnikowymi wskazówkami.

To pozycja zarówno dla podróżników jak i emigrantów. Przeczytajcie przed wyjazdem lub spakujcie do walizki – na pewno wam się przyda.

Książkę możecie zamówić tutaj lub bezpośrednio u mnie. Napiszcie na whereisjuli@gmail.com

„Śniadanie z kangurami”

„Śniadanie z kangurami” Billa Brysona to moim zdaniem najlepsza książka o Australii dostępna w języku polskim. Jest zabawna, a jednocześnie przepełniona informacjami. Bill Bryson w lekki sposób opowiada o swoich podróżach po tym kraju i wszystkim tym, co go zaskoczyło. Mimo, że książka została wydana w 2000 roku, to wciąż aktualna i kształcąca.

Polecam ją każdemu, kto marzy o Australii. Każdemu.

Książkę możecie zamówić tutaj.

„Busem przez świat. Australia za 8 dolarów”

„Australia za 8 dolarów” Karola Lewandowskiego opowiada o niezwykłej przygodzie polskich studentów, którzy przywieźli do Australii swojego kolorowego busika i ruszyli nim w szaloną, kilkumiesięczną podróż po tym kontynencie.

„Australia za 8 dolarów” to świetny wybór dla młodych osób, planujących samodzielny wyjazd do krainy kangurów. Coś dla tych głodnych prawdziwych przygód! Będziecie się bali, będziecie się śmiali, a Australii zachce wam się jeszcze bardziej.

Karol Lewandowski jest autorem strony „Busem przez świat” i jednym z najbardziej cenionych polskich blogerów podróżniczych. Jest też przesympatycznym, pracowitym i zdolnym facetem, który w stu procentach zasłużył sobie na odniesiony sukces. Jego książka to dobry kopniak motywacyjny, dla tych, którzy odkładają marzenia na później…

Książkę możecie zamówić tutaj.

„Australia, gdzie kwiaty rodzą się z ognia” oraz „Lady Australia”

Marek Tomalik jest pasjonatem Australii i autorem dwóch książek o tym kraju – „Australia, gdzie kwiaty rodzą się z ognia” oraz „Lady Australia”. Autor jest zafascynowany pięknem australijskiej przyrody, magią Outbacku i kulturą aborygeńską. Jego książki pozwalają choć trochę zrozumieć zawiłość aborygeńskich losów, a niezbyt wiele się o tym pisze.

„Australia, gdzie kwiaty rodzą się z ognia” opowiada o podróżach autora po kontynencie, o odwiedzonych miejscach na pustkowiach i o jego spotkaniach z miejscową ludnością. W książce jest też sporo wskazówek i informacji dla tych, którzy wybierają się do Australii.

„Lady Australia” to swoisty manifest miłości Tomalika do tego kraju. Autor porównuje Australię do kobiety, a książkę poleca łączyć z muzyką. To nie jest tradycyjna książka podróżnicza – przepełniona jest poetyckimi opisami, a dopiero pod nimi ukryta jest wiedza.

Książki Tomalika to dobry wybór dla miłośników Australii, ale też dla tych, w których Australia nie budzi specjalnych emocji – to szybko się zmieni po ich przeczytaniu.

Książki możecie zamówić tutaj.

„Terra Nullius”

„Terra Nullius. Podróż przez ziemię niczyją” to pozycja, która szokuje. Sven Lindqvist, autor książki, jest szwedzkim dziennikarzem, która przedstawia ciemną stronę „białej” historii Australii. Odwołując się do faktów oraz do swoich własnych doświadczeń, opowiada o mrocznych wydarzeniach – o ludobójstwie dokonanym na Aborygenach przez kolonizatorów.

Nie wiem, czy ta książka zainteresuje tych, którzy chcieliby po prostu pojechać do Australii na wakacje. Nie wiem też, czy to dobra pozycja dla tych, którzy mało wiedzą o tym kraju, bo tworzy jednoznacznie zły obraz kolonizatorskich dokonań, co jest przekłamaniem. Myślę, że to pozycja obowiązkowa dla tych, którzy o Australii wiedzą już co nieco, dla tych, którzy odwiedzili ten kraj, dla tych, którzy chcieliby zgłębić się w jej losy. Uważam, że jest świetna.

Ta książka nie jest łatwo dostępna, ale ebooka możecie zamówić tutaj.

KONKURS!

Konkurs:

Dokończ zdanie: „Wyjazd do Australii…

Odpowiedzi wpisujcie w komentarzach pod tym wpisem lub w komentarzach pod tym wpisem, umieszczonym na naszym Facebooku,.

Mamy do rozdania:

  • trzy książki „Busem przez świat. Australia za 8 dolarów” (z autografem)
  • dwie książki „Julia jest w Australii” (+ pocztówka z dedykacją)
  • jeden egzemplarz „Lady Australia” (z autografem)

Odpowiedzi można udzielać do 20 lutego, a zwycięzcy zostaną ogłoszeni 22 lutego tutaj oraz na naszym Facebooku. Tradycyjnie już, wyboru dokona Sam. Good luck!

Wyniki:

Zwycięzców prosimy o kontakt na whereisjuli@gmail.com do 1 marca 2017. 

Trzy książki „Busem przez świat. Australia za 8 dolarów” lecą do:

Kasi Badowskiej za odpowiedź: „Wyjazd do Australii to jak spotkanie dziewczyny swoich marzeń przez nieśmiałego chłopaka na imprezie. On bardzo chce do niej podejść i zaprosić ją na randkę, bo wie, że to jest kobieta jego życia ale z drugiej strony bardzo się tego boi. W końcu jednak zbiera się na odwagę i decyduje się na to, aby do niej podejść i zaprosić ja na idealną randkę”.

Kamila za odpowiedź: „Wyjazd do Australii to wyjątkowa okazja żeby chodzić do góry nogami”.

Łukasza Szczepańskiego za odpowiedź: „Wyjazd do Australii, od problemów z dala. Wyjazd do Australii, gdzie surfera niesie fala. Wyjazd do Australii, tam gdzie myśl ucieka. Wyjazd do Australii, w sumie po co ja to zwlekam…”

Dwie książki „Julia jest w Australii” lecą do:

Krystyny Mak za odpowiedź: „Wyjazd do Australii to jak do Raju.Słońca którego pragnę całą komórką mojego ciała.!!!Ale muszę się pochwalić źe mój syn Andrzej z ŹONA i 2 dzieci teraz zwiedzają zachodnią Australię . Są zachwyceni.Ja oglądam po raz kolejny odcinki Kącik Hani 370 odcinków. Przykro źe Hania umarła ale wiem źe bardzo DUŹO nam przekazała .Niech spoczywa w spokoju. A WAM młodzi niech szczęście i zdrowie sprzyja”.

Basi z Podlasia za odpowiedź: „Wyjazd do Australii to… kubek ulubionej kawy, uśmiech przechodnia, rozmowa z sąsiadka, rodzinne święta, pluszowy szczeniaczek, wiosna, czas z przyjaciółmi, dobry serial, wycieczka rowerowa, ognisko, wyjście na grzyby, dobra książka…czyli OGROMNE szczęście jeśli nie umiesz doceniać tych małych codziennych radości, nigdy nie ucieszą Cię te wielkie!”

Książka „Lady Australia” leci do:

Marianny Krupy za odpowiedź:  „Wyjazd do Australii to podróż w nieznane. To nie tylko pokonanie kilometrów dzielących Poznań i Sydney, ale również ciekawa podróż w głąb siebie, mocowanie się ze swoimi słabościami, lękami, fobiami i docieranie do granic swojej strefy komfortu. Wyjazd do Australii to marzenie, które nigdy nie miało prawa się spełnić. A jednak…”

Gratulacje dla wszystkich! Każda odpowiedź była cudowna, bo taka szczera. Niedługo nowe, książkowe konkursy. 

104 komentarze

  • kienia pisze:

    Właśnie skończyłam czytać „Śniadanie z kangurami” . Potwierdzam, że książka jest świetna. Byłam w Australii w zeszłym roku i nie mogę się już doczekać kolejnej wizyty 🙂

  • Agnieszka pisze:

    Moja górka z książkami jest tak wysoka, że czas było zakupić wreszcie bilet i sprawdzić czy wszystko co przeczytałam to prawda. Kolekcjonuję stare książki podróżnicze. Swego czasu była popularna seria „Do około Świata”, prawie każdy skojarzy tę serię wydawniczą. Polecam tytuł ” Ja, Australijczyk” autor Douglas Lockwood. Jako chłopak z aborygeńskiego plemienia pomagał jako przewodnik i tłumacz lekarzom dotrzeć z pomocą medyczną bodajże w latach 50-60-siątych.
    Cudownie opowiada o wierzeniach, zwyczajach kultury Aborygenów. Poniżej cytat z książki. Serdecznie polecam.
    „Ja, Waipuldanya jestem czystej krwi Australijczykiem z plemienia Alawów. Przeszedłem plemienne wtajemniczenia. Żyłem w buszu, włócznią zdobywając pożywienie. Potem przeskoczyłem próg – poznałem medycynę białych, pracuję jako sanitariusz lecząc współbraci. Żyję na pograniczu dwóch światów.”
    Tej książce zawdzięczam inne spojrzenie na ten świat legend przemieszanych z rzeczywistością.
    Ps. Nadrabiam braki w ostatniej chwili i zakupiłam Julio twoją książkę. Nie mogąc się doczekać na dostawę wybrałam w wersji eBook.
    Pozdrawiam i dzięki za ciekawy blog.

  • Ula pisze:

    Ja bym jeszcze dorzuciła „Pieśń Aborygenki. Podróż w głąb duszy Australii” Ros Moriarty. Przyznaję Bill Bryson genialny a Twoja czeka w kolejce a sięgnę napewno 🙂

  • Gosia pisze:

    Wyjazd do Australii to nic innego jak powracające UZALEŻNIENIE! 😀

  • Wyjazd do Australii… to marzenie z dzieciństwa, które się już spełniło , trzy razy. Nie zdarzyło by się to, gdyby nie optymizm, pozytywne myślenie i odwaga mojego kochanego męża, by niemożliwe stało się możliwe. To on daje mi wiarę , że mogę wszystko i walczy z moim pesymizmem już od ponad dwudziestu lat. Dziękuję mu za to :)))

  • Urszula pisze:

    Wyjazd do Australii… to marzenie z dzieciństwa, które się już spełniło, trzy razy. Jednak muszę tu wspomnieć, że odwiedziłam ukochany kraj dzięki mojemu kochanemu mężowi , dzięki jego optymizmowi , pozytywnemu myśleniu i odwadze, by niemożliwe stało się możliwe. Gdyby nie on, dałabym sobie wmówić , że to tylko mrzonka.
    Uratował mnie od niemocy jaką wpajali mi rodzice. Ratuje mnie nadal, bo to jednak jest syzyfowa praca przez całe życie. Dziękuję mu za to .
    Wszystkie te książki mam , nie startuję więc w konkursie :))))
    Wciąż tęsknię za przyrodą , słońcem , pozytywnym myśleniem społeczeństwa australijskiego.
    Oczywiście wybieramy się znów w najbliższym możliwym momencie 🙂

  • Kamil pisze:

    Wyjazd do Australii to wyjątkowa okazja żeby chodzić do góry nogami.

  • paulina pisze:

    Wyjaz do Australii to możliwość otwarcia oczu i zobaczenia innego świata. To najbardziej niebieskie niebo i zapierające dech w piersiach zachody słońca, ludzki optymizm i poczucie spełnienia unoszące się w powietrzu, bliska relacja z Matką Naturą i przygoda na wyciągnięcie ręki!

  • Kamila pisze:

    „Wyjazd do Australii..” to mój „dziewiczy rejs” 😉 pierwszy w życiu lot samolotem, pierwsza wyprowadzka z rodzinnego domu (i to na drugi koniec świata!), pierwszy raz brak możliwości zakupu alkoholu po 22 😉 pierwsze zetknięcie z kangurami i koalami (niestety z największymi na świecie karaluchami też!) I miłość do Oceanu od pierwszego wejrzenia…ale to co najbardziej utkwiło mi w pamięci to pierwszy oddech na lotnisku…Australia pachnie najpiękniej na świecie 😉

  • Klaudia Jędrygas pisze:

    Wyjazd fo Australii.. to SZALEŃSTWO !! To początek przygody życia. Zmierzenie się z największymi lękami oraz największymi marzeniami 😉 miejsce w którym wszystko może Cię zabić, ale też wszystko może się zdarzyć. Kraj niesamowitych kontrastów ^^

  • Katja pisze:

    „Wyjazd do Australii…” to jak pewnie dla wielu czytających tego bloga spełnienie moich marzeń, ale poza tym to szansa na odnalezienie siebie. Podróże dają mi szerokie spojrzenie na świat, dzięki nim odkrywam swoje pasje, poznaję nowych ludzi, do których z chęcią wracam po latach. Po lekturze tego bloga Australia śni mi się po nocach. Chciałabym zobaczyć to wszystko, co jest waszą codziennością. Wyjazd do Australii po prostu byłby kolejną przygodą w życiu, po której już nie byłabym taka sama. A możne tez znalazłabym sobie australijskiego męża 😉

  • Fabryka Mydła pisze:

    Wyjazd do Australii by zwiedzić miejsce bez granic <3 by biwakować nad oceanem, smakować owoców, cieszyć się każdym dniem. Czuć miłość w powietrzu.

  • Aga pisze:

    Wyjazd do Australii po przygodę, słońce, uśmiech, soczyste mango, śpiew papugi, po to aby poczuć się szczęśliwą! 🙂

  • Julia pisze:

    „Śniadanie z kangurami” jest genialne! <3 Reszta książek przede mną!

  • Anatolka pisze:

    Wyjazd do Australii? Taaaak! Nie trzeba mnie namawiać!
    (tu powinna znajdować się dalsza część wpisu, ale jego autorka właśnie biegnie na lotnisko ;)).

  • Mga pisze:

    Spełnienie marzenia, którego nabawiłam się dzięki Waszemu blogowi 😉 I na dodatek marzę, by Was poznać osobiście, choć to raczej nierealne… Choć nigdy nie mów nigdy 😉 Australia kusi mnie przede wszystkim swoją odmiennością- jedzenia, krajobrazów, zwierząt, kultury, a nawet ludzi 🙂 I tym że jest tak daaaleko 🙂 Choć w dobie globalnej wioski- i blisko 😉 I chciałabym też nauczyć się australijskiego angielskiego, bo chyba nawet ładniej brzmi od wersji brytyjskiej 🙂 I to byłaby dla mnie wyzwanie, a ja lubię wyzwania! I nowe miejsca, rzeczy… I choć nie byłam, to lllubię Australię 🙂

  • Hanna pisze:

    Wyjazd do Australii to moje marzenie od zawsze. Może dlatego, że jest tak daleko. Może dlatego że ma tak inną florę i faunę. Pracowałam we Włoszech , a miałam ze sobą przewodnik po…Australii. Pracowałam w USA nabyłam kilka nowych o tym kraju. Półki u mnie w domu uginają się od książek o Australii. I chociaż jak na razie tam nie byłam to mam pseudonim „Sydney”. Zgadnijcie dlaczego ?

  • Amanda pisze:

    Wyjazd do Australii…to marzenie, które na razie wydaje się być tym nie do spełnienia, ale nic straconego! Najpierw plany, potem książka, a wreszcie bukowanie biletów i w drogę 🙂 Can’t wait!

  • Sandra O pisze:

    Wyjazd do Australii to dla mnie rozpoczęcie nowego etapu w życiu. Spełnienie jednego z największych marzeń, poznanie nowego miejsca na świecie, które już kocham mimo, że nie miałam jeszcze okazji go odwiedzić. Jest to możliwość przekonania się na samej sobie czy Australia jest dokładnie taka jak ją sobie wyobrażam i jak ją inni opisują czy jednak nie. To szansa na przeżycie wspaniałej przygody, poznanie kawałka świata i ludzi oraz wielu kultur, w których dorastali moi najwięksi sportowi idole – dzięki, którym tak naprawdę poznałam i zakochałam się w Australii. Wyjazd do Australii oznacza poznanie wielu Australijczyków i ich wyluzowanego podejścia do życia, stylu życia, a może i lekkiej zmiany mojego podejścia do życia. To zdobycie ogromnej chęci to życia.
    Wyjazd do Australii jest też moją motywacją do nauki języka angielskiego oraz slangu australijskiego. Udowodnienie wszystkim, ale również sobie, że nie rzucam słów na wiatr, że jest to możliwe i właśnie się dzieje.
    Wyjazd do Australii to szansa na lepsze jutro. To szansa na spędzenie czasu w ukochanym miejscu.
    Wyjazd do Australii to być może znalezieniem swojego miejsca na ziemi.
    Wyjazd do Australii to nagroda za wiarę w marzenia i ich spełnienie. 🙂

  • Basia z podlasia pisze:

    Wyjazd do Australii to… kubek ulubionej kawy, uśmiech przechodnia, rozmowa z sąsiadka, rodzinne święta, pluszowy szczeniaczek, wiosna, czas z przyjaciółmi, dobry serial, wycieczka rowerowa, ognisko, wyjście na grzyby, dobra książka…czyli OGROMNE szczęście jeśli nie umiesz doceniać tych małych codziennych radości, nigdy nie ucieszą Cię te wielkie!

  • Milagros pisze:

    Wyjazd do Australii to szansa by zajrzeć we wszystkie zakątki o których pisze Bill Bryson, To słynna opera, most, zieleń Melbourne, kangury, miśki koala, na które podobno trzeba uważać, bo serca mają słabe. Super opcja poznania angielskiego australijskiego, spróbowania surfingu, sprawdzenie czy Australijczycy to faktycznie tacy wyluzowany są 😉 nie dam rady dłużej pisać, bo już chcę tam być 🙂 Australio, spodziewaj się, że niedługo będę

  • Aleksandra J pisze:

    Wyjazd do Australii to marzenie, które jestem w stanie zrealizować swoją ciężką pracą. To dystans, który jestem w stanie pokonać, aby być szczęśliwą z dala od komentarzy najbliższych, że „nie dam rady”. To najlepsze, co może mi się przydarzyć, w trakcie kreowania nowej siebie.

  • JZ pisze:

    A ja będę wdzięczna za propozycje książek o Australii ale w języku angielskim 🙂

  • Travel to Australia is the thing I hunger the most.I don’t know for how kong I want go there, I can’t tell this at the moment, but the thing l know is, it would give me the sense of fulfilment I cannot reach here.
    Due to this book I will elicite a tool that help me change my life and let me go forward.
    I want to give myself up to this readings, wait and see what will happen. I really hope that when I am writing it, I am holding the key in my hands which will activate my profound dreams – travel to Australia..

  • Agnieszka pisze:

    Wyjazd od AUSTRALII po przygodę, słońce, uśmiech, soczyste mango, śpiew papug, po to ABY POCZUĆ SIĘ SZCZĘŚLIWĄ :).

  • Ela pisze:

    Wyjazd do Australii to dla mnie raczej wjazd. Wolę wjazd. Wjazd do świata, którego jeszcze nie znam. Ale wyobrażam sobie. To, co nieznane pociąga i przyciąga. I dopóki nie poczuję, nie powącham, nie dotknę, nie uścisnę pierwszej ręki, np. kangurowi… Australia będzie dla mnie supersłoneczną przestrzenią ludzi, którzy mają w sobie dużo akceptacji i cieszą się własną codziennością. A czym będzie rzeczywiście, gdy zaleje mnie żar i upał po wyjściu z lotniska? Jak wyjdę, pochwalę się 😉 Już dziś lubię wizję siebie na australijskich bezdrożach, cieszącą się tym, że po prostu mogę tam być.

  • Magda(klonia) pisze:

    Wyjazd do Australii to nie Bede orginalna wyjazd marzeñ..DLA mnie jest to szansa odkrycia kolejnej czastki siebie,podrozowanie nauczylo mnie ze im bardziej poznajesz otaczajacy cie piekny I wielki swiat ,tym dokladniej jestes wstanie przyjrzec sie temu co jest w srodku i korzystac w pelni ze swoich zasobow ktorych jesli take naprawde nieodkryjemy na zawsze pozostana niewykorzystanym potencjalem…podroze ksztalca jak zawsze mi powtarzano dlatego kolejny punkt na mojej mapie to Australia I Now a Zelandia…

  • Agnieszka pisze:

    Wyjazd do AUSTRALII po przygodę, słońce, uśmiech, soczyste mango, śpiewające papugi, po to aby POCZUĆ SIĘ SZCZĘŚLIWĄ :).

  • Jola pisze:

    Wyjazd do Australii.. nadciaga, a mi została do nadrobienia jeszcze „Lady Australia”

  • pink envelope pisze:

    Wyjazd do Australii….byłby nie tyle marzeniem co przygodą życia! Rozruszałby spokojne moje życie i dał kopa by przeżyć więcej. Pamiętam Julia jeden Twój wpis o wyprawie do lasu i bliskim spotkaniu z pijawkami….ach nawet jak teraz to piszę mam ciarki na całym ciele, chybabym nie zniosła takiej bliskości z tymi osobnikami, dodałabym jeszcze pająki, węże. A jednak to nie przekreśla mego pomysłu. Chciałabym poczuć słońce australijskie na skórze, wiatr we włosach i jak będzie trzeba przygotuję się na spotkanie z jedną pijawką 😉

  • Lifeistooshorttolivewithouttravels pisze:

    Wyjazd do Australii to moje marzenie, jak zreszta chyba kazdego tutaj. Jako corka podroznika, mam w genach podroze. Nie potrafie usiedziec na miejscu 🙂 Dlatego wiem, ze pewnego dnia bede biegac z kangurami po Australii 🙂 to jest pewne 😉 a ksiazka jest moim spelnieniem marzen, bo 21.02 mam 27 urodziny i od paru dni dostaje podroznicze prezenty – ksiazki, mapy itp, ale ksiazki o Australii jeszcze nie mam 😉

  • Katarzyna Niesiolowska pisze:

    Wyjazd do Australii….CIERPLIWOŚĆ – marzenie życia , spotkanie z córka !
    Czułość, miłość i udowodnienie samej sobie ze na wszystko nadchodzi odpowiedni czas !
    Otwarcie sie na nowość i przyjaźń !
    🙂

  • Ada Mi pisze:

    Wyjazd do Australii to konfrontacja wyobrażeń o ziemi obiecanej z rzeczywistością. To odpowiedź na pytanie, czy istnieje idealne do życia miejsce na ziemi. Które z zaslyszanych historii są prawdziwe, a które mijają się z prawdą? Chciałabym moc to osobiście zweryfikować.

  • Wiola pisze:

    Wyjazd do Australii po to aby podczas grilla uslyszec słynne „barbie”, aby ktos powiedzial do mnie „hey made” , a w razie smutku i złości usłyszec zajebiste „no worries” . Zeby maskotka kangura ,ktorą kiedys dostałam nagle dostała zycia i biegała po terenach Australii, a ja bede na nie patrzec przez szybe wypozyczonego busa ,ktorym poznawac bede ten kraj podobnie jak Lewandowscy. Bede pytac Where is Julie and Sam ? I kiedy Was znajde wpadne na kawe i …..piwo 😀

  • Iza pisze:

    Wyjazd do Australii to….wielka niewiadoma, co mnie spotka za zakrętem, to odkrywanie niezwykłego świata dzikiej i unikalnej przyrody, to niezliczona ilość przygód jakie z cala pewnością ma do zaoferowania ten nie do końca jeszcze znany kraj, to chęć podglądania rdzennych mieszkańców, to także chęć poznania samego siebie bo każda podróż to nie tylko przemierzanie kilometrów na mapie ale również podróż w głąb siebie by lepiej rozumieć otaczający nas świat i doceniać na codzień to co posiadamy…:-)

  • Aleksandra Wilk pisze:

    Wyjazd do Australii… to nie tylko chęć zobaczenia kangurów. To przyspieszone bicie serca na każdą myśl, na każde zobaczone zdjęcie, na każdą zasłyszaną historię. To marzenie-cel, o którym opowiadam z taką pewnością, że nikt łącznie ze mną nie ma wątpliwości, że to tylko kwestia czasu, kiedy moja stopa postanie na Czerwonym Lądzie. Nie potrafię powiedzieć, co było pierwszą przyczyną powstania tego marzenia w mojej głowie, ale pamiętam, jak jako dziecko z wypiekami na twarzy układałam puzzle z Operą w Sydney w roli głównej i była to jedyna układanka, którą w życiu zdarzyło mi się nakleić na tekturę i powiesić na ścianie. Ostatnio po przeczytaniu na Twoim (Waszym) blogu anegdotki o herbie, stwierdziłam, że to chyba mentalność, bo też jestem jak ten kangur i emu – napieram ciągle do przodu 😀

  • Krystyna Mak pisze:

    Wyjazd do Australii to jak do Raju.Słońca którego pragnę całą komórką mojego ciała.!!!Ale muszę się pochwalić źe mój syn Andrzej z ŹONA i 2 dzieci teraz zwiedzają zachodnią Australię . Są zachwyceni.Ja oglądam po raz kolejny odcinki Kącik Hani 370 odcinków. Przykro źe Hania umarła ale wiem źe bardzo DUŹO nam przekazała .Niech spoczywa w spokoju. A WAM młodzi niech szczęście i zdrowie sprzyja.

  • Wyjazd do Australii… był zawsze moim marzeniem. Pamiętam jak jako 6 letnia dziewczynka dostałam od przyjaciółki mojej babci pluszowego misia koalę wraz z doczepionym małym misiem koalą. Owa przyjaciółka wróciła wtedy z Australii i raczyła nas zdjęciami i opowieściami o kangurach, o misiach koala, o operze w Sydney i Aborygenach. Nie pamiętam, na ile wtedy rozumiałam to wszystko, ale na pewno wiedziałam, że Australia to daleki kraj (w końcu przyjaciółka babci leciała samolotem i przesiadała się 3 razy), pełen słońca i że kiedyś go odwiedzę. Od tamtej pory moja wiedza o Australii oczywiście znacznie wzrosła. Szczególnie teraz, w czasach internetu i blogów takich chociażby jak ten, można w każdej chwili przenieść się na ten odległy kontynent i wirtualnie pospacerować po którejś z australijskich plaż. I jak tak sobie wirtualnie spaceruję, zwiedzam i czytam to jeszcze bardziej przekonuję się, że kiedyś moja noga tam naprawdę postanie!

  • Tomasz Migoń pisze:

    Wyjazd do Australii…to coś co było bardzo blisko, dawno temu i już nigdy się nie zdarzy…

  • Renata Ofman pisze:

    Wyjazd do Australii…to moje marzenie jeszcze z lat szkolnych. Hmm…czyli z lat 80-tych ubiegłego wieku 🙂 Od ponad roku wróciło ze zdwojoną siłą. Wypatruję wszelkich informacji o AU, czytam książki i codziennie zerkam na Sydney, by podziwiać widoki, zmieniającą się aurę, czasem jak w kalejdoskopie, zachwycać się intensywnością kolorów, szczególnie błękitu nieba i wody, który aż razi w oczy 🙂 Jak widać „wirus australijski” jest w natarciu, ale nie zamierzam go leczyć. Marzenia popychają człowieka do działania. Marzenia przecież…gdzieś…jakoś…kiedyś się spełnią. I na to liczę, i tego sobie i innym, marzącym o Australii, życzę…:)

  • Ewelina Latacz pisze:

    Wyjazd do Australii to dla mnie odrywanie nieznanego. To wędrówki śladami osób, które śledzę na portalach społecznościowych i powtarzam sobie cicho: „też bym tak chciała!”. To marzenie o przytulenie koali, zdjęciu z kangurem i cudownych widokach, na które pewnie brakło by miejsca na karcie mojego aparatu. Ale przede wszystkim to chęć zrobienia w życiu czegoś szalonego: spakowaniu walizki, głowy pełnej pomysłów i ruszenia w podróż, być może najlepszą i najdłuższą w życiu, z której wrócę, albo i nie.

  • Kania pisze:

    Wyjazd do Australii to marzenie z dziecięcych lat. Takie które było wiadome, że nigdy się nie spełni…
    I co? I jestem w Sydney od miesiąca z moim najukochanszym mężem – Węgrem, który kiedyś tu już mieszkał i marzył żeby wrócić.
    Teraz wiem, że NIGDY NIE MÓW NIGDY ma sens!

  • Mo pisze:

    Nie ma co ukrywać – wyjazd do Australii nigdy nie był naszym marzeniem.
    Do czasu, gdy nas brytyjscy przyjaciele zdecydowali, że spędzą tam rok pracując w Melbourne. Na miejscu stało się coś niesamowitego – absolutny brak oczekiwań i luźny plan, który zamienił się w dwa roadtripy: Great Ocean Road + Whitsundays–> Sydney (dzięki za radę o relokacjach!:)) zostały zderzone z Australią piękną, wolną, pełną oszałamiającej natury. Te 3,5 tygodnia sprawiły, że teraz marzymy już tylko o kolejnej szansie na odwiedziny. Tym razem w powiększonym składzie, bo australijski klimat naprawdę nam posłużył – wróciliśmy +1 🙂

  • Wyjazd do Australii… to marzenie mojego życia. Jest to możliwość pracy, zamieszkania i pięknych podróży. Jest to osiągnięcie nirwany, zbawienia, spełnienia, satysfakcji, wolności czy pewności siebie. Codziennie staram się i dążę do wyznaczonego celu jakim jest Australia. Jest to mój zakątek szczęścia, w którym chcę pozostać i nigdy z niego nie wychodzić. Pozdrawiam.

  • Joasia pisze:

    Wyjazd do Australii…to moje marzenie ukrywane przed całą rodziną. Boje się, że jak się dowiedzą to zaleją mnie falą komentarzy „Po co chcesz tam jechać?”, „Nie dasz sobie rady”, „Jak ty to sobie wyobrażasz?” …itp. Sami są strachliwi, boją się wyzwań i wolą pewną „nudę” w swoich czterech ścianach. W dzieciństwie wchłonęłam ten strach przez zbyt trudnymi zadaniami i choćby najmniejszymi porażkami. Teraz staram się ZACZĄĆ ŻYĆ. Samej ze sobą ciężko jest w końcu zdecydować się na tak poważny krok, dlatego wciąż czytam o Australii jak najwięcej, żeby zmniejszyć strach. Jak to się mówi „Im lepiej poznasz wroga, tym mniej się będziesz go bać”. W tym wypadku Australia nie jest wrogie a wyzwaniem, celem, którego jeszcze nie złapałam na lasso ale już ćwiczę zamach. Twoje książki pochłonęłam jednym tchem 🙂 czytając tą drugą śledziłam Waszą trasę na googleMaps i oglądałam zdjęcia. Tak jak ty zachwycałam się latarniami. Masz rację, mają coś w sobie 🙂 Choćby były mało urodziwe to stoją jak majestatyczni strażnicy i czuwają nad bezpieczeństwem żeglarzy 🙂
    Babcia mi kiedyś wywróżyła, że będę miała dwa domy. Jeden w Polsce a drugi za granicą. Wciąż czekam, aż wróżba się spełni (myślę, że muszę jest sporo pomóc 😀 ). Pozdrawiam Was cieplutko. Może się kiedyś spotkamy.

  • Michał pisze:

    Wyjazd do Australii… to plan mojego życia. Wraz z narzeczoną kochamy koale, uwielbiamy ciepło i morze. Czy za rok, czy za pięć lat, wiemy, że w końcu się tam znajdziemy. Między innymi dzięki Twoim książkom;)

  • Wyjazd do Australii, to wyjazd do którego jak już dojdzie, to obawiam się, że z niego wrócę 😉 I nie dlatego, że zjedzą mnie wielkie pająki czy węże, ale dlatego, że może to być miłość od pierwszego wejrzenia. A po zimnej Kanadzie, przydałoby się rozgrzać zmarźnięte kości!

  • Bodzia pisze:

    Wyjazd do Australii to…nierealne marzenie.

  • Justyna ml pisze:

    Wyjazd do Australii był dla mnie ogromną lekcją pokory i dorosłości, z której wyszłam silnejsza, mądrzejsza i bogatsza, w doświadczenia…, a które zaprocentowały w moim obecnym życiu. Australia to miejsce do którego na pewno jeszcze wrócę… oby na zawsze! 🙂

  • Natalia_Szy pisze:

    Wyjazd do Australii jest jednym z wielu moich podróżniczych marzeń! Bez wątpienia należy do tych najważniejszych, najbardziej pociągających i najbliższych do spełnienia – bo ,,kiedy się czegoś gorąco pragnie, wtedy cały wszechświat sprzysięga się, byśmy mogli spełnić nasze marzenie”! Wiem to z autopsji 😉

  • Ewelonek pisze:

    Wyjazd do Australii… dla mnie jest równoznaczny z: przytuleniem najsłodszego misia na świecie – koali, okrążeniem świętej góry Aborygenów, podziwianiem Wielkiej Rafy, przejechaniem setek kilometrów po drogach i bezdrożach (tych pustynnych – wśród emu i kangurów), a następnie zgubienie się w puszczy miejskiej Melbourne oraz rozkoszowanie się tradycyjną australijską kuchnią – podsumowując, jest to dla mnie podróż życia i wierzę w to, że pewnego cudownego dnia będzie stać mnie zarówno finansowo jak i czasowo, aby móc bez pośpiechu poznać chociaż powyższe atrakcje eukaliptusowego kontynentu.
    Pozdrawiam : )

  • Magdalena Horbaczewska pisze:

    Wyjazd do Australii to … marzenie, które już niedługo zrealizuję 🙂 Wiza W&H czeka, tylko … zbieram odwagę do rzucenia pewnej pracy w korporacji i rozpoczęcie (po raz kolejny w kolejnym kraju) wszystkiego od początku 😛

  • Marzena pisze:

    Wyjazd do Australii… będzie zawsze dla mnie czymś, o czym można marzyć. Takim niespełnionym pragnieniem, łagodzonym przez lekturę książek i oglądanie filmów z tym kontynentem w tle…

  • Anna pisze:

    Wyjazd do Australii … to spełnienie moich marzeń! A że marzenia trzeba spełniać, także mam nadzieję, że kiedyś zmieni się w cudowne wspomnienia.
    Wyjazd do Australii … to ogromna przygoda. A tym akurat żaden podróżnik nie pogardzi. 🙂
    Wyjazd do Australii … to nauka o nowym miejscu i kulturze. Bardziej bowiem cenię sobie poznawanie miejscowych ludzi, niż bieganie i oglądanie zabytków z listy „must see” (co nie znaczy, że je ignoruję, bo nie ;p).
    Wyjazd do Australii … to dla mnie szansa na znalezienie 'swojego miejsca na ziemi'.
    Wyjazd do Australii … kiedyś się spełni na 100%. A póki co chłonę każdą książkę podróżniczą i dowiaduję się o miejscach, które kiedyś na pewno odwiedzę.
    Wyjazd do Australii … jest planem na przyszłość! 😉 trzymajcie kciuki

Leave a Reply