Skip to main content
Ciekawe miejscaWakacje w Australii

Wyspa Bożego Narodzenia. W Australii

By 13 sierpnia, 2025No Comments
Wyspa Bożego Narodzenia. W Australii

Wyspa Bożego Narodzenia to jedno z najbardziej niezwykłych i najmniej dostępnych miejsc w Australii (a może i na świecie). Położona na Oceanie Indyjskim, bliżej Indonezji niż australijskiego kontynentu, zachwyca wyjątkową przyrodą, bogactwem kulturowym i nietypowymi mieszkańcami – w tym słynnymi czerwonymi krabami.

Gdzie leży Wyspa Bożego Narodzenia i jak się tam dostać?

Wyspa Bożego Narodzenia to terytorium Australii, położone na Oceanie Indyjskim, jakieś dwieście osiemdziesiąt kilometrów od Dżakarty (w Indonezji) i niemal trzy tysiące kilometrów od Perth (w Australii). To jedna z najbardziej odizolowanych wysp na świecie, a jej dostępność jest ograniczona. Zaledwie dwa razy w tygodniu z Perth na wyspę latają samoloty linii Virgin Australia. I to wszystko. Innej drogi nie ma.

W związku z tym, że Wyspa Bożego Narodzenia to terytorium Australii, należy posiadać australijską wizę (lub paszport), ale, żeby nie było tak prosto, mimo że to terytorium Australii, loty na wyspę (i z powrotem) traktowane są jako loty międzynarodowe. Konieczne jest złożenie deklaracji celnej. Obowiązują też ograniczenia dotyczące wwozu i wywozu niektórych produktów. A wyspa jest strefą bezcłową.

Z powodu odległości i ograniczonej liczby lotów, wyspa jest kierunkiem dość drogim i wybieranym rzadko. Każdego roku odwiedza ją tylko kilka tysięcy turystów, ludzie, którzy lubią wychodzić poza utarty szlak lub chcą obejrzeć sławną migrację czerwonych krabów, o której z zachwytem opowiadał David Attenborough.

Krótko mówiąc, jestem szczęściarom, bo na wyspie spędziłam tydzień, odkrywając wszystkie jej dostępne zakątki! Marzyłam o tej wyprawie przez lata; marzenie stało się doświadczeniem. Wszystko z okazji czterdziestych urodzin.

Wyspa Bozego Narodzenia Port

Historia i wielokulturowość – kopalnie fosforanów i mieszanka kultur

Wyspa Bożego Narodzenia jest jednym z najpóźniej zasiedlonych miejsc na świecie. Odkryto ją w 1643 roku, ale do lat 80. XIX wieku, kiedy to odkryto tu bogate złoża fosforanów (w klifach pokrytych ptasimi kupami!), nikt tu nie mieszkał. Po założeniu kopalni sprowadzono pracowników z różnych części świata. I to tłumaczy dzisiejszą wielokulturowość wyspy. Ponad 20% mieszkańców to Malajowie wyznający islam, obok nich żyją Chińczycy (głównie buddyści i taoiści) oraz Australijczycy – najczęściej chrześcijanie. Wszystkie ważne święta religijne, nie tylko Boże Narodzenie, są tu świętami publicznymi (to jedyny obszar w Australii, gdzie jest takie prawo). A kopalnia działa do dziś.

Różnorodność kulturowa przekłada się także na lokalną kuchnię, choć oferta restauracyjna jest raczej, hmm, niewielka, a dobrej kawy w australijskim stylu trzeba szukać bardzo cierpliwie i znaleźć można w jedynym miejscu. Co więcej, należy sprawdzać tygodniowe rozpiski, bo wszystko pootwierane jest na zakładkę. Dziś chińska knajpa, jutro malezyjski food truck.

Wyspa Bozego Narodzenia Malezyjska Kuchnia

Życie na wyspie – ograniczenia i codzienność

Na wyspie działa kilka małych sklepów, a dostawy towarów przypływają statkiem średnio raz na dwa tygodnie. Z tego powodu zarówno mieszkańcy, jak i turyści często przywożą ze sobą zapasy jedzenia, szczególnie świeżych produktów. I jeśli będziecie się tam wybierać, polecam zakupy jeszcze w Perth, przed wylotem. Tylko konieczne weźcie ze sobą paragon, no i sprawdźcie ograniczenia.

Noclegi na wyspie to głównie małe, prywatne hoteliki, apartamenty lub, coraz częściej, Airbnb. My zatrzymaliśmy się właśnie w Airbnb, u Pani Renaty, którą polecił mi przypadkowo poznany na jednym z road tripów Australijczyk. Domek był bardzo fajny.

Bez względu na miejsce pobytu, zdecydowanie warto mieć samochód, bo wyspa jest górzysta i rozległa, i wszystkie atrakcje wymagają dojazdu. Samochód trzeba rezerwować z wyprzedzeniem, znów, nie ma ich wiele, a fotelików dla dzieci nie oferuje nikt.

Wszystkich rezerwacji dokonuje się przez stronę Centrum Informacji: https://www.christmas.net.au/ Zwiedzanie wyspy też polecam zacząć właśnie w tym miejscu.

Przyroda i niezwykli mieszkańcy Wyspy Bożego Narodzenia

Królowie wyspy – czerwone kraby i ich migracja

Najbardziej znani mieszkańcy Christmas Island to małe, czerwone kraby, które każdego roku masowo migrują do oceanu, by złożyć jajka (polecam obejrzeć jeden z filmów na YouTube obrazujących ten niezwykły rytuał). Podczas tej migracji mają pierwszeństwo na drogach – te zostają czasowo zamknięte, a nawet powstają specjalne przejścia i mosty, aby chronić kraby przed ruchem samochodowym.

Obok czerwonych krabów żyją moi ulubieńcy – kraby rabusie (robber crabs), zwane krabami kokosowymi, czyli największe lądowe skorupiaki na świecie, o szczypcach tak silnych, że potrafią przebijać kokosy, którymi się żywią. Chociaż zjadają też inne kraby. Cóż to są za przepiękne bydlaki! Ale to nie wszystko, bo w tej stosunkowo małej przestrzeni mamy również kraby błękitne i te, które noszą na grzbiecie swoje skorupy, czyli hermit crabs.

Wyspa Bozego Narodzenia Najwiekszy Krab

Ptaki i fauna wyspy

Wyspa Bożego Narodzenia to raj dla ptaków. Słychać i widać je wszędzie. Po niebie szybują między innymi fregaty wielkie – ptaki z imponującymi, czerwonymi nadmuchiwanymi workami w podgardlu. Obok nich głuptaki Abbota i muszkatele bożonarodzeniowe. Jeśli nigdy o nich nie słyszeliście, nie martwcie się. Ja też nie.

Co ciekawe, wszędzie spotkać można także… kury i koguty! W mieście, w lesie, na ulicy, pod blokiem i w buszu. Trochę jak na hawajskiej wyspie Kauai. Czy mieszkańcy na nie polują? Podobno niektórzy tak, więc kto wie, skąd pochodzi kurczak, który zamawiasz na lunch.

Wyspa Bozego Narodzenia Blowholes

Najpiękniejsze miejsca, które warto zobaczyć

Wyspa jest unikalna. Trudno opisywać ją w kategoriach piękna lub jego braku, bo ma i jedno i drugie – piękno przyrody i jego brak, w miejscach, gdzie człowiek uraczył ją średnią, betonową architekturą. Gdzie podobało mi się najbardziej?

  • The Grotto – jaskinia z orzeźwiającą, turkusową wodą, jedno z najbardziej magicznych miejsc, w jakich dane mi było zanurzyć cztery litery.
  • Blowholes – zwane po polsku „morskimi gejzerami”, czyli otwory w skałach buchające wodą. Ten charakterystyczny dźwięk i spektakularne widowisko natury zapadają w pamięć na długo. Ścieżka spacerowa przy blowholes jest świetnie zorganizowana, z miejscami do obserwacji i relaksu.
  • The Dales – piękny był również leśny szlak do wodospadu i źródeł ukrytych w lesie deszczowym. Bardzo dziki, w towarzystwie krabów, ale niestety wodospad nie był dostępny, bo złamane drzewo odcięło drogę.
  • Margaret Knoll Lookout oraz The Territory Day Park Lookout – dwa najlepsze punkty widokowe.

Śmieci

Podczas naszej podróży nie sposób było nie zauważyć problemu, który dotyka tę wyjątkową wyspę – problemu śmieci wyrzucanych przez ocean.

Wyobraź sobie: idziesz godzinę przez gęsty las deszczowy (w towarzystwie natrętnych komarów), aby dotrzeć na pocztówkową, odizolowaną plażę, otoczoną palmami. Miejsce dzikie i niemal niedostępne. A tu – kupa plastiku. Wróciliśmy z pełnym workiem (te można wziąć na początku trasy). Podobnie było na plaży Greta. Nie zrozumcie mnie źle, obie plaże, Dolly Beach i Greta Beach, to bajkowe zakątki, ale niestety, w miesiącach zimowych (czyli polskim latem), gdy niesprzyjające prądy morskie przynoszą odpadki, są po prostu śmietniskami, obrazującymi światowy kryzys. Butelki, klapki, sieci rybackie, szczotki do zębów, zapalniczki. Zewsząd.

Wyspa Bozego Narodzenia Zbieranie Smieci

Ta lekcja, nasze wspólne sprzątanie tych dwóch plaż, była jedną z najważniejszych – zarówno dla nas jako rodziny, jak i dla mnie osobiście. Poczucie, że każdy, nawet najmniejszy gest, ma znaczenie. Serio. Bo my wszyscy produkujemy te śmieci, nie biorą się znikąd, więc po prostu sprzątajmy.

Czy bym wróciła?

To miejsce pełne kontrastów: dziewicza przyroda i śmieci, izolacja i wielokulturowość, spokój i absolutne szaleństwo dzikiej przyrody. Nie jest to typowy kierunek turystyczny z pięknymi hotelami i plażami, ale wyspa coś w sobie ma. Coś bardzo wyjątkowego. Wyjechałam stamtąd z głową pełną pytań, nowym szacunkiem do natury i silną potrzebą opowiadania o takich miejscach. Bo może właśnie dzięki opowieściom zaczynamy zmieniać świat na lepsze.

Leave a Reply