Skip to main content
VanlifeWakacje w Australii

Życie w kamperze z dzieckiem – wyzwania i niespodzianki

By 12 maja, 2025No Comments
Życie w kamperze z dzieckiem – wyzwania i niespodzianki

Czy łatwo jest podróżować z dzieckiem kamperem? Jak to jest mieszkać z maluchem na stałe w przyczepie i żyć w drodze?

Patrząc na przepełnione szczęściem i spokojem pojawiające się wszędzie obrazki, można by wywnioskować, że… Że to wszystko jest takie łatwe. Że wyprawy z dzieckiem to piękne przygody, a vanlife to najlepsze, co można zrobić dla rodziny. Serio?

W październiku 2024 roku wyruszyliśmy niekończącą się podróż po Australii i zamieszkaliśmy w przyczepie — ja, mój mąż i nasz (wtedy) trzyletni syn. Po pierwszych sześciu tygodniach byłam gotowa zawracać, żeby ratować te wszystkie relacje. Żeby ratować moje kompletnie zagubione dziecko. Okazało się, że nasze największe marzenie — marzenie o tej przygodzie — niekoniecznie jest jego marzeniem. Stracił dom, swój pokój, większość swoich rzeczy. Nie mógł odwiedzać znajomych miejsc i znajomych ludzi. Stracił rutynę, przewidywalność i wszystko to, do czego był przyzwyczajony. Bo w rodzicielstwie jest tak, że zawsze, jako rodzice, coś odbieramy, ale ważne jest to, co dajemy w zamian.

No to, jak zorganizować vanlife z dzieckiem? Jak się do tego przygotować i co zrobić, żeby jednak było fajnie? Jak ułatwić sobie wszystko na początku?

Przygotowujcie się wspólnie

Najważniejsza jest rozmowa i angażowanie w przygotowania. Trzeba cierpliwie odpowiadać na pytania i opowiadać o tym, co się zmieni i jak teraz będzie wyglądała codzienność. Warto wspólnie kreślić mapę, pakować pudła, angażować w decyzje.

Pozwól dziecku spakować ważne rzeczy

Nawet jeśli uważasz, że coś nie będzie potrzebne, pozwól dziecku na podjęcie decyzji w jakichkolwiek kwestiach. Pozwól mu zdecydować, co jest dla niego ważne. Pozwól na wybór kilku zabawek, książek, ubrań Resztą zróbcie razem – wybierzcie wszystko to, co w tej innej codzienności będzie potrzebne.

Przegadaj z partnerem podział obowiązków w drodze

Wspólnie z partnerem ustal podziału obowiązków (chociaż musisz wiedzieć, że to trochę, jak wróżenie z fusów, bo sami nie wiecie jeszcze, co wasz czeka, ale…). To naprawdę pomaga — pomaga sprawiedliwie podzielić się gotowaniem, sprzątaniem, organizacją, czasem z dzieckiem i czasem dla siebie.

Dajcie sobie czas na adaptację

Na początku będzie chaos. Kropka. Nasz trwał od około sześciu tygodni do dwóch miesięcy. Dajcie sobie czas na adaptację. Na obserwację i wdrożenie zmian, które ułatwią życie i dziecku, i rodzicom. Na to, aby emocje lekko opadły i życie w drodze stało się po prostu życiem.

Dajcie sobie przestrzeń na emocje

Tak, emocje będę ogromne i nie tylko pozytywne, a dla małego dziecka często niezrozumiałe. Zresztą, dla ciebie też — będą wzloty i upadki (ogromne). Gdy pojawiają się emocje, spróbuj je nazywać, pytaj i wspieraj. Mów głośno, co czujesz, aby pomóc dziecku zrozumieć, co ono czuje. Jednocześnie, nie obciążaj malucha swoim ładunkiem.

W końcu zrozumiesz, że trzeba zwolnić

Na początku będziecie mieć potrzebę, aby pędzić, aby zobaczyć dużo, dotrzeć na miejsce, doświadczać, ale zwolnicie. Musicie zwolnić dla spokoju wszystkich, bo długoterminowa podróż to nie podróż — to życie. Bardzo podoba mi się zasada 3-3-3, która wyznacza podstawę. Maksimum trzysta kilometrów dziennie. Dotarcie na miejsce przed trzecią po południu. I minimum trzy noce w jednym miejscu.

Rutyna pomaga i jest super

Od początku wprowadzajcie nową rutynę, bo dzieci jej potrzebują. Potrzebują ram, które pomogą im funkcjonować i rozumieć, jakie są następne kroki. Trzymaj się tego, co ustalicie, ale — no właśnie — ale pamiętajcie, że codzienność jest teraz nieco inna, więc to w innych kwestiach będzie potrzeba elastyczności.

Jakie są nasze zasady w drodze?

Jestem mamą, której czasem wychodzi lepiej, a czasem gorzej. Czasem tracę cierpliwość, a czasem sunę na jej obłokach i płonę kreatywnością. Daję mojemu synowi dużo wolności. Słucham jego potrzeb. Przepraszam. Zmieniam zdanie. Pozwalam robić niektóre rzeczy inaczej niż wczoraj czy tydzień temu. Czasem krzyknę, czasem tańczę z nim o poranku. Staram się, jak tylko potrafię rozwijać i uczyć, aby zapewnić mojemu synowi bezpieczną przestrzeń. Bywam gotowa, ale…

Oto kilka prostych zasadach, których się trzymam:

– nie negocjujemy pory spania; 7:30pm to czas do łóżka i tyle
– nie oglądamy bajek tuż po przebudzeniu ani tuż przed snem
– jeśli jakaś bajka budzi moje wątpliwości, wyłączam ją
– każdego dnia jemy świeże owoce i warzywa
– myjemy zęby rano i wieczorem
– zawsze przed snem czytamy trzy książki

Obydwoje angażujemy syna w sprzątanie, pranie, gotowanie, serwisy i planowanie czasu. Bo to NASZA podróż. Nie tylko moja, mojego męża, czy nasza jako małżeństwa. To nasza podróż jako rodzinny i każdy, nawet najmłodszy jej członek, powinien mieć coś do powiedzenia. Pamiętam jednak, że rodzina to nie demokracja i koniec końców to my, jako dorośli jesteśmy odpowiedzialny za bieg zdarzeń.

Podsumowując – mija pół roku odkąd zamieszkaliśmy w domu na kołach. Czy było warto? Zawsze warto spróbować. Czy to łatwe? Niezmiennie uważam, że nieŻycie w kamperze z dzieckiem – wyzwania i niespodzianki.

Leave a Reply