Skip to main content
search


© The Gospo’s

AzjaPodróżePorady podróżnicze

Czy warto wracać tam, gdzie się już było

By 10 maja, 20202 komentarze

Złe wspomnienia z jednej strony, z drugiej – stereotypy. Czy warto dawać drugą szansę krajom, których nie polubiliśmy i jak to zrobić?

Nie miałam z niej na tyle dobrych wspomnień, żeby obudził się we mnie mały odkrywca. Sam za to przepełniony był stereotypowym myśleniem – Indonezja to było dla niego Bali. Bali, pełne Australijczyków-wieśniaków, na które obiecał sobie nigdy nie pojechać. Za żadne skarby! Do tego doszło jego zdanie o kiepskich liniach lotniczych i moje złe doświadczenia z lokalną kuchnią. Tym prostym sposobem, ponad trzydzieści tysięcy indonezyjskich wysp zniknęło z naszego radaru. Raz na zawsze.

Ale teraz wszystko się zmieniło.

Ministerstwo Turystyki Indonezji, na którego zaproszenie, razem z silną australijską grupą, wylądowaliśmy kilka tygodni temu na jej wyspach, pomogło nam ją odczarować – Indonezja jest super, a miejsca, w których byliśmy, są warte grzechu. Albo ich dwóch. Jak udało nam się ją odczarować? Jak to zrobić z miejscami, których początkowo nie polubiliśmy?

Jak odczarować kraje, których nie lubimy?

Nowe miejsca

Czy jest taki kraj na świecie, który zjechaliście cały? Taki, w którym zobaczyliście każdy zakamarek? Zgaduję, że większość z nas mówiąc „Byłem w Tajlandii”, ma na myśli Bangkok i dwie, albo trzy wyspy, plus ewentualnie Chang Mai. Do całości – daleko. Jeśli miejsce, w którym byliśmy wcześniej nie przypadło nam do gustu, może warto wrócić w inne? Nie tylko te znane, nie tylko te, gdzie jest „coś”, ale właśnie może te zapomniane, albo zupełnie niepopularne. Każdy kraj na świecie ma w sobie różnorodność – wystarczy jej poszukać.

P.S. Bali – to był dla mnie oczywisty kierunek na wakacje w Indonezji i jej kwintesencja. Nie polubiliśmy się z Bali wtedy, nie polubimy się z Bali pewnie nigdy. Ale Indonezja to kilkanaście tysięcy wysp i wysypek. Bali jest tylko jedną z wielu.Sprawdź tutaj za co nie nie lubię Bali.

Hill of Love Manado

Inna sytuacja życiowa

Możecie się ze mną zgodzić, albo nie, ale myślę, że nasze samopoczucie, moment w życiu, w którym aktualnie się znajdujemy, nasza sytuacja materialna, tak bardzo mogą zniekształcić obraz odwiedzanych miejsc! W kolejne wakacje, gdy wszystko inne wokół będzie układać się fajnie, i to miejsce, które kiedyś wydawało ci się do kitu, może okazać bardziej atrakcyjne. Po prostu spróbuj na innym etapie życia.

P.S. Gdy byłam w Indonezji po raz pierwszy, nie mogłam sobie pozwolić na wyjazd w mój wymarzony region Raja Ampat, bo… nie było mnie stać. Przyznaję, było to nieco frustrujące. Po za tym – byłam chora. To tu złapałam salmonellę i amebę.

Miasto Ambon

Nowe towarzystwo

Bo są  ludzie… Jeśli wylądujemy gdzieś, z kimś nawet nie tyle, co nieodpowiednim, ale może nieodpowiednim na ten konkretny wyjazd (powodów mogą być przecież miliony), wszystko może przepaść, cały urok może przepaść. Gdy wrócimy w nowym towarzystwie, magia wróci, jak za dotknięciem magicznej różdżki.

P.S. Grupa, z którą wyjechaliśmy do Indonezji była idealna. To osoby o tych samych pasjach i tym samym uwielbieniem do zimnego piwa, na koniec męczącego dnia, co my.

Przeczytaj: 5 rzeczy, które zachwycają na Sulawesi

Sam na wakacjach

Czysta karta

Na szczęście nasz umysł ma tą niezwykłą moc, która z czasem zaciera kiepskie wspomnienia.  Musimy mu tylko trochę pomóc i puścić długie wodze niepamięci. To sztuka wrócić gdzieś bez własnych uprzedzeń z przeszłości. To sztuka, którą trzeba okiełznać.

Dziewczyny w Palu

Bali, Jawo, sorry, ale możecie się schować. Sulawesi zaskoczyło nas różnorodnością, a Ambon… swoim istnieniem. Były tysiące plusów i tym sposobem Indonezja znalazła się w naszych planach na przyszłość.

Są takie miejsca, które chcielibyście odczarować?

2 komentarze

  • Goska pisze:

    Ja od ponad roku odczarowuje sobie Chiny, ale jeszcze nie do konca mi sie udalo 😉

  • Dawid pisze:

    Laos. Byłem tam trochę z przypadku, trochę przejazdem i w sumie poza wspomnieniami kilkudziesięciogodzinnych przejazdów autobusami nie pamiętam wiele. Luangprabang było fajne, ale to trochę mało. Tymczasem zdarza mi się spotykać ludzi, którzy mówią, że Laos to najlepsze miejsce na świecie. Chętnie pojechałbym tam jeszcze raz, “trochę bardziej się do tego kraju przyłożył” i zobaczył, czy przypadkiem nie skreśliłem go zbyt pochopnie.

Leave a Reply